new Home
Troszkę ostatnio zaniedbałam bloga i zaczęły w mojej głowie coraz częściej kłębić się myśli czy nie rzucić tego w cholerę. Singapur i jego życie na wysokich obrotach pochłonęły mnie doszczętnie i czasem brakuję czasu na złapanie oddechu.
Jednak dawny sentyment do blogowania pozostał, dlatego postanowiłam wykorzystać jego potencjał i podzielić się z Wami moją przygodą z Azją!
Po wielu tygodniach spędzonych w nowym miejscu, przyszła pora na opisanie pierwszych wrażeń. Po pierwsze - Singapur kompletnie mnie zaskoczył. To miasto mimo swojego położenia, niczym nie przypomina Azji, jaką znamy z książek i telewizji. Nawet China Town w Londynie wydaje mi się bardziej azjatyckie od chińskiej dzielnicy w Singapurze. Na pierwszy rzut oka, Singapur wydaje się miastem bez duszy, gdzie szklane drapacze chmur wyrastają jak grzyby po deszczu. Gdzieś przeczytałam, że jest często określane mianem "klimatyzowanej wyspy" i muszę przyznać, że też tak na początku o tym mieście myślałam. Miasto snobów i kultu pieniądza, gdzie na każdym kroku napotyka się na klimatyzowane, ogromne centra handlowe, przepełnione ludźmi.
Tu wszystko musi być szybko, sprawnie i bez guzdrania. Nawet schody ruchome jeżdżą dwa razy szybciej, w myśl zasady czas to pieniądz.
Jednak gdy pierwsze emocje opadły i kulturowy szok zaczynał ustępować, spojrzałam na to miasto przychylniej. Singapur oprócz najlepszych marek i kolekcji z wybiegów ma dużo do zaoferowania.
Władze miasta postawiły sobie za cel walkę z "zimną" reputacją wyspy i postanowiły ją zazielenić. I tak powstała sztuczna wyspa, na której położone jest Gardens by the Bay. Wokół ogromnego hotelu Marina Bay Sands, symbolu Singapuru, powstał jeden z najpiękniejszych ogrodów, który w każdy weekend wypełnia się ludźmi.
Singapur to nie tylko zielona wyspa. To tu od lat odbywa się nocny Grand Prix Singapuru Formuły 1. Nie ma weekendu, żeby w którejś części miasta nie odbywał się jakiś festyn, festiwal, koncert.
I choć nadal uczę się tego miasta, poznaje nowe zakątki i zróżnicowaną kulturę, oraz walczę z wysoką wilgotnością powietrza, mogę śmiało stwierdzić, że to miasto można pokochać.Trzeba mu dać tylko szansę!
Jednak dawny sentyment do blogowania pozostał, dlatego postanowiłam wykorzystać jego potencjał i podzielić się z Wami moją przygodą z Azją!
![]() |
| Skyline Singapur |
Władze miasta postawiły sobie za cel walkę z "zimną" reputacją wyspy i postanowiły ją zazielenić. I tak powstała sztuczna wyspa, na której położone jest Gardens by the Bay. Wokół ogromnego hotelu Marina Bay Sands, symbolu Singapuru, powstał jeden z najpiękniejszych ogrodów, który w każdy weekend wypełnia się ludźmi.
Singapur to nie tylko zielona wyspa. To tu od lat odbywa się nocny Grand Prix Singapuru Formuły 1. Nie ma weekendu, żeby w którejś części miasta nie odbywał się jakiś festyn, festiwal, koncert.
I choć nadal uczę się tego miasta, poznaje nowe zakątki i zróżnicowaną kulturę, oraz walczę z wysoką wilgotnością powietrza, mogę śmiało stwierdzić, że to miasto można pokochać.Trzeba mu dać tylko szansę!










10 Kommentare:
Bardzo się cieszę, że nie rzuciłaś bloga w cholerę, Daga! :-) Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam twoją relację, jako że Singapur od dawna bardzo mnie ciekawi. Jestem pewna, że dobrze bym się tam czuła, bo uwielbiam takie tętniące życiem, nowoczesne miasta :-) Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zwiedzić Singapur, bo to miejsce ma bardzo dużo do zaoferowania :-)
To dopiero poczatek relacji :) Dziekuje Ci Justynko za to, ze jestes :*
Cieszę się, że postanowiłaś zostać :)
Wow, mieszkasz w niesamowitym miejscu :)
Długo nad tym myślałam. Cieszę się, że ze mną jesteś💋
Oj tak.
Ja również się przyłączam do radości z powodu powrotu do blogowania:). PS - Super zdjęcia! Nie mogę sie doczekać kolejnych opowieści.
super że znowu jesteś.
Fajnie, że wróciłaś do blogowanja :) Powodzenia raz jeszcze!!! Możesz zamieszczać więcej postów o mało nam znanym Singapurze :) buziaki
Tez Ci kibicuje. Pozdrawiam z FRA
Kommentar veröffentlichen
Dziekuje za odwiedzenie mojego bloga i komentarz:)