Nowosci w mojej kosmetyczce
Każda z nas lubi od czasu do czasu zmiany również te kosmetyczne. I choć w tej dziedzinie nie jestem ekspertem chciałabym się z Wami podzielić moimi nowinkami i spostrzeżeniami na ich temat.
Produkty The Balm zapewne są Wam dobrze znane. Podchodziłam do nich jak do każdej nowinki zachwalanej w internecie czyli z dużym dystansem!
Zacznę może od brązera Bahama Mama, który okazał się fenomenalny. I choć na pierwszy rzut oka wygląda na dość ciemny, na skórze prezentuje się bardzo neutralnie. Jego głównym atutem jest nadanie skórze zdrowej opalenizny, oraz jest bardzo pomocny przy konturowaniu.
Kolejnym plusem jest matowa konsystencja, dzięki której skóra po aplikacji nie świeci się.
Dla mnie to absolutna nowość, ponieważ do tej pory używałam produktów z błyszczącymi drobinkami.
Ponadto dzięki bardzo dobremu napigmentowaniu jest on bardzo ekonomiczny. Już mała ilość brązera jest widoczna na twarzy, dlatego uważajcie przy aplikacji, żeby nie zrobić sobie krzywdy :D
Kolejnym produktem firmy The Balm jest Mary Lou Manizer.
Opakowanie do złudzenia przypomina mi produkty firmy Benefit, którą bardzo lubię.
Do tej pory używałam rozświetlacza od Chanel (ostatnio dla mnie za bardzo błyszczący) i płynnego z MAC (za mocny na zimę). Ten z The Balm urzekł mnie swoją naturalnością i może to zabrzmi dziwnie, również tym że jest mało widoczny, co dla nowicjuszy takich jak ja jest wskazane.
Podobnie jak Bahama Mama jest bardzo wydajny. Wystarczy lekko dotknąć pędzlem jego powierzchni aby nabrać wystarczającą ilość produktu. Nakładam go na górne kości policzkowe, ale również sprawdza się jako cień do powiek.
Trzecim hitem z mojej kosmetyczki jest podkład Clarins. Po ciężkich zimowych, mocno kryjących podkładach zapragnęłam czegoś lekkiego. Clarins Haute Tenue rozprowadza się doskonale na skórze, nadaje jej lekkiego aksamitnego blasku i świeżości. Krycie nie jest tak dobre jak przy MAC STUDIO SCULPT, ale w okresie wiosenno-letnim nie jest mi ono potrzebne. Kolejnym jego plusem jest, że nie wysusza skóry, a po aplikacji mam wrażenie, jakbym miała lekki, nawilżający krem na twarzy.
Duża gama odcieni, pozwoli Wam wybrać kolor zbliżony do koloru skóry. Dla mnie kosmetyczna BOMBA!!
A co Wy myślicie o tych produktach?




8 Kommentare:
Świetne zakupy. Chętnie przygarnęłabym brązer
Genialne opakowania! :D
zazdroszcze :)
Mary Lou uwielbiam, podobnie jak podkłady CLarins:)
Rozświetlacz ten kusi mnie od dłuższego czasu, ale u mnie jest on nie do zdobycia ;-) Kupiłam niedawno Diora, ale średnio jestem zadowolona ;-)
Ja go dorwalam na Asos. U mnie neiestety rowniez nie ma w zadnej stacjonarnej drogerii :/
Zgapiłam od Ciebie perfumy Prady i uwielbiam je :)
Sa piekne, prawda :*
Kommentar veröffentlichen
Dziekuje za odwiedzenie mojego bloga i komentarz:)